Pierwsza rocznica ślubu A&M

Każda rocznica jest dobra, gdy mamy ochotę ją świętować.

My akurat problemów nie mamy i cieszymy się z każdej chwili spędzonej razem. Więc i rocznica wesoła, znalazł się czas na wspominki, czas na wynajęcie hotelu i planowanie dni.

Dzień naszego ślubu.

Padło na majówkę, a raczej jej ostatnie podrygi, czyli 05.05.2018. Wesele szykowaliśmy długo, z racji tego, że troszkę znamy się na tym biznesie, sala zarezerwowana była na półtora roku wprzód. Sobota piątego maja okazała się strzałem w dziesiątkę. Słoneczny poranek i dwadzieścia trzy stopnie lubelskiego klimatu idealnie podnosiły nasze morale i dublowały szczęście.

Pan Andrzej zawiózł nas do kościoła, autobus z gośćmi dojechał po chwili.

Dla mnie, czyli Pana Młodego ceremonia zaślubin była pestką, do momentu, gdy nie stanąłem pod ołtarzem. Cieszę się do dnia dzisiejszego, że było wraz ze mną dwoje ludzi, którzy mnie wspierali. Koszula zmniejszyła się pod szyją, a kościół wydał się minimum trzy razy większy. W progu pojawił się pierwszy poblask bieli i wszystkie trudy moich oczekiwań odleciały w nicość. Tata Agatki dumnie wyprostowany wprowadził córkę, wyglądał na zadowolonego, Agata również. Tak przy okazji: Dzięki teściu za przekazanie takiego skarbu. Agatka uważa, że ja również nie wyglądałem najgorzej;-)

Dla mnie, czyli Panny Młodej dzień ten wspominam jako magiczny. Serce biło szybciej od samego rana. Było wesoło i nieco szalenie podczas przygotowań. Ceremonia zaślubin była niesamowita. Nagle zapomniałam, że ktokolwiek jest wokół nas, jakby świat nie istniał, był tylko MICHAŁ, nasze słowa przysięgi i ciepło płynące ze ściskania się za łapy 🙂 pamiętam gdy cały świat przypomniał o swoim istnieniu gromkimi brawami i widziałam uśmiechnięte buzie naszej rodziny, przyjaciół i dwóch moich kochanych Druhenek, których wzrok mówił „dałaś radę” 😉

Po mszy udaliśmy się na salę, a tam to już tylko zabawa i celebrowanie szczęścia do białego rana! ☺

DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, którzy tworzyli z nami ten piękny dzień!

W oddzielnym wpisie opiszemy nasze przygotowania i usługodawców z jakimi mieliśmy przyjemność współpracować 🙂

Agatka i Michał 

Ciasteczko-wy Biznes Wspaniały

Wyruszyliśmy na wyprawę. Po drodze było piękne pole rzepaku i kilka malowniczych podwarszawskich wiosek. Ruszyliśmy na wycieczkę do pobliskiej miejscowości, która wszystkim kojarzy się tylko z jednym. Tarczyn = soki. Chcielibyśmy by po tym tekście kojarzyło się nieco inaczej.

Tarczyn = Urszi Cakes

Sam fakt, że pod niewielkim metrażowo lokalem nie było gdzie zaparkować i to nie przez brak miejsc parkingowych (tych jest pod dostatkiem), napawał nas optymizmem. Uśmiechnięte buzie klientów na tle kwiecistej ściany i uderzająco ciepłe, pastelowe kolory wprowadziły nas w milutką atmosferę.

Miejsce jest urocze, wypełnione kwiatami i dopracowanymi dodatkami. Do tego wygodne foteliki i wszechobecna czystość. Widać dużo włożonego serca w realizację tego słodkiego świata. Efekt robi wrażenie. Obsługiwała nas przemiła Pani, Pan Adaś z radością i pasją opowiedział o słodkościach i oczywiście Autorka – uśmiechnięta Pani Ula, którą udało nam się poznać 🙂 

Tarta Agrestowa

Mieliśmy przyjemność, jako pierwsi skosztować premierowego wypieku – tarty agrestowej – przepyszna słodkość przełamana lekko kwaśnym agrestem. Czekaliśmy na nią prawie dwie godziny i wiecie co, nie żałujemy żadnej sekundy. Zjedliśmy w tym czasie babeczki malinowe, babeczki słony karmel, bezę z owocami, wszystko popijając dobrą kawą.

Może i to brzmi jakbyśmy za bardzo rozczulali się nad cukiernią, ale kto nie był, niech sam się przekona. Piszemy to ponieważ kochamy ciastka, najbardziej te robione z pasją. W Urszi Cakes pasji musi być co najmniej tyle ile sama waży ☺ 

Podsumowując fenomen

Uwielbiamy miejsca stworzone nie dla samego zysku. Wchodząc do cukierni Urszi czujesz się jakbyś wchodził do czyjegoś domu. Do domu, w którym gospodarz stara się przekazać część siebie, część tego co lubi i czym żyje. Łyknęliśmy to, mieliśmy radochę z każdego kęsa i chętnie przyjedziemy po więcej.

Agatka i Michał 01.05.2019