Jak nie zmarnować życia? Być takim jak “ONI”?

Kto nie zadawał sobie nigdy takiego pytania?
W naszym domu ostatnio często poruszamy ten temat.

Jak znaleść radość z życia?
Czemu muszę być dla wszystkich miły\a?
Co chcemy robić za rok, dwa, pięć?
Kiedy jest odpowiedni moment na dziecko?
Co takiego napędza nas na kolejne dni?
Te i inne pytania męczą głowę każdego dnia i napędzają nas do działania 🙂

Czytałem przy śniadaniu artykuł z serii „żyć jak najbogatsi”. W pierwszej chwili pomyślałem: Tak super! Przeczytam sobie co takiego innego niż my robi Bill Gates, Bezos i Oprah. Zdziwiłem się, a raczej upewniłem:

ZUPEŁNIE NIC, wszyscy jesteśmy nadal ludźmi.

Kawa, smoothie z dwunastu składników, joga, medytacja, odpisywanie na maile. Co bym zrobił gdybym miał dziesięć milionów dolarów? (Tak to tylko ułamek fortuny założyciela Microsoft). Co ty byś z tym zrobił?

Odpowiedz jest prosta. Dalej wstając rano piłbym kawę, odpisywał na maile, wychodził z psami jak Ophra, żarł śniadanie, robił kupę i jechał do roboty jak Jeff Bezos (chodź ten mógłby kupić sobie cały archipelag i założyć tam własne królestwo, majątek pana od Amazona przekroczył już grubo 150 miliardów dolarów). Mógłbym czytać gazety jak Warren Buffet przegryzając każdą kartkę Bic Mackiem. Ludzie jak ludzie, wyboru za dużego nie ma. Jeść trzeba i się myć, a pod względem upływającego czasu dzień każdy ma taki sam. Różnice wynikają tylko z tego gdzie jesteśmy, jak żyjemy i czy jesteśmy zdrowi.

Jeden budzi się patrząc na otaczające go bloki, drugi na góry, a trzeci na ocean. Oczywiście jest jeszcze ktoś kto patrzy się w oczy Jessicy Alby i ktoś co patrzy w te Justina Timberlake’a. Ja patrze w oczy Agaty i dla mnie są tymi najładniejszymi. To już mamy, teraz tylko tymi oczyma wolelibyśmy patrzeć nie na Warszawę i Elektrociepłownie Siekierki, a przykładowo na gaj oliwny, lub kolorowe kwiaty Madery. Czy uda się nam wyprowadzić?

Islandia fot. Słodko-Gorzko
Islandia fot. Słodko-Gorzko

Decyzje to podstawa.

Uzgodniliśmy, że nie ma to znaczenia. Samo to, że CHCEMY napędza nas do życia pozytywnie i przykładowo daje kopa do nauki języka.
Wracając do sprawy budzenia, oczywiście są ludzie, którzy budzą się pod mostem… Nie bardzo wierzę, że nie jest to ich wyborem, w szczególności w tych czasach (a może i słusznym?)

Życie robi się paskudne jak przestajesz się uczyć, dążyć do czegokolwiek, przestajesz mieć cel i bazujesz tylko na przetrwaniu dnia następnego. Żałosna egzystencja, śledzenie życia innych, nerwy, zazdrość, puste słowa, obietnice, że jutro będzie lepiej. Państwa takie jak nasze uwielbiają tego typu ludzi i mocno ich wspierając budują własną politykę i ciągłość wyborczą. Wielu z nas chciałoby siedzieć na miejscu przykładowego prezydenta Trzaskowskiego i jestem bardzo ciekawy co zrobilibyśmy więcej? Najprawdopodobniej zupełnie nic. Na świece liczyła się i dalej liczy tylko wola walki, zdobywania i zmian. Ale nie o tym chciałem pisać.

Pieniądze szczęścia nie dają.

Stare jak świat przysłowie ma w sobie moc i życiową prawdę. Patrząc na najbogatszych na globie, którzy tak czy siak wstają rano, wsuwają śniadanko, łapią męża\żonę za tyłek, puszczą bąka przy jodze, po czym i tak idą do pracy, na spotkania, zebrania, konferencję, wystąpienia publiczne itp. Czemu to robią? Nie wiem, bo nie jestem na ich miejscu. Mogę się jedynie domyślać, że pcha ich ta sama siła która dała im ten majątek. Chcą coś zmieniać, chcą być znani, chcą zostawić coś po sobie i chcą dążyć do celu spełniając przy tym siebie. Tak jak maratończyka pcha do przodu przecież nie chęć zmęczenia się, a sprawdzenia i dopięcia postanowienia. Osiągnięcie celu. Sama kasa jest tylko dodatkiem, nie wyznacznikiem celu i spełnienia.

Islandia fot. Słodko-Gorzko

Chciałbym trzymać się swoich postanowień.

Podsumowując bałagan który wypadł ze mnie przy niedzieli.

Jeśli zrobisz wszystko tak jak ci najbogatsi nie patrząc na ich pieniądze, to może okazać się, że będziesz szczęśliwy. Co rano będziesz oglądał uśmiechniętą buźkę twojej drugiej połówki, twoich dzieciaków i może będzie to gdzieś indziej, niż w zimowej Polsce. Za chwilę okaże się, że zarabiasz więcej, albo zarabiasz mniej, ale w końcu masz czas żeby te uśmiechy dostrzegać. Trzeba tylko postawić sobie cele, dążyć do czegoś i czuć z całej podróży radość.

Chciałbym tak… Uczę się tego każdego dnia. Dziękuję sobie za to, że daje sobie szansę. Dostrzegam pozytywy dobrych i tych złych decyzji, które w życiu udało mi się podjąć. Dzięki jednej z nich cieszę się każdego dnia, że nie muszę spać sam, albo bać się czy osoba z którą akurat dziś spałem, nie zwinie mi zegarka wychodząc 🙂

Michał.